Wiadomości

Strażacy piszą do Jarosława Kaczyńskiego. „Liczymy, że uda się przywrócić honor ludziom polskiego munduru”

Dyskryminacja, mobbing, a nawet łamanie prawa w stosunku do podwładnego – takie zarzuty względem Komendanta Głównego Straży Pożarnej stawiają w liście do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego strażacy z Wielkopolskiego Związku Zawodowego Strażaków Florian. Z naszych informacji wynika, że pismo w sprawie działań nadbryg. Andrzeja Bartkowiaka dotarło już do prezesa PiS. Co więcej, w formacji pojawiły się zapowiedzi poważnych zmian.

Strażacy piszą do Jarosława Kaczyńskiego. "Liczymy, że uda się przywrócić honor ludziom polskiego munduru"

  • Zdaniem strażaków, wobec ich kolegi – kpt Bartosza Tuni – bezpodstawnie wszczęto postępowanie dyscyplinarne, przerzucono go do innej jednostki, a psy ratownicze, z którymi pracuje, zostały zawieszone w służbie. W całym kraju jest zaledwie 11 takich psów
  • List trafił już do szefa PiS. 18 lutego poinformowano, że rozpoczęto prace nad ustawą dot. opieki nad zwierzętami, które pracują w służbach podległych MSWiA

Zarzuty o dyskryminację, mobbing i łamanie prawa w straży

Na samym początku listu skierowanego do szefa PiS jego autorzy opisują konflikt między byłym komendantem wojewódzkim w Wielkopolsce – obecnie komendantem głównym PSP nadbryg. Andrzejem Bartkowiakiem – a jednym ze strażaków.

„W maju 2016 r. nasz kolega kpt. Bartosz Tunia wraz z dwoma kolegami z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 4 (JRG4) w Poznaniu spotykał się z komendantem Bartkowiakiem i poinformował go o nieprawidłowościach w Specjalistycznej Grupie Poszukiwawczo-Ratowniczej (SGPR to jednostka wykorzystująca psy ratownicze – red.), której był członkiem. Komendant dał »zielone światło« do wszelkich ruchów naprawczych. Niestety nic z poczynionych ustaleń i obietnic nie wyszło” – wskazują autorzy listu.

„Trzy miesiące później było trzęsienie ziemi we Włoszech. Za niestawienie się na zbiórce (choć usprawiedliwione) nasz kolega i inni zostali wykreśleni z listy wyjazdowej. Następnego dnia Tunia (oraz 15 innych strażaków z psami – red.) zrezygnował z przynależności do grupy, za co został wezwany na dywanik, a komendant Bartkowiak wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne” – uważają strażacy ze związku zawodowego Florian.

Kolejnymi konsekwencjami, jakie spotkały strażaka z Wielkopolski, było przeniesienie go do innej jednostki oraz rozwiązanie mu umowy użyczenia psa do celów ratowniczych, a także wniosek wystawiony przez komendanta Bartkowiaka o skreślenie go z listy egzaminatorów zespołów ratowniczych (strażak plus pies).

Jak wynika z listu związku zawodowego do prezesa partii rządzącej, Tunia odwołał się od kary, a komisja dyscyplinarna wyższej instancji całkowicie uchyliła wobec niego zarzuty, jednak psów do dziś nie przywrócono do służby, co – według autorów listu – stanowi precedens na skalę całego kraju.

„Kpt. Tunia jest jednym ze współtwórców grupy poszukiwawczej w Wielkopolsce. Od maja 2001 r. uczestniczył razem ze swoim psem przez cztery lata w treningach trzy razy w tygodniu, dojeżdżając do oddalonego o 70 km Poznania. Przez ten cały czas ponosił koszty dojazdów i utrzymania psa z własnej kieszeni. W 2004 r. razem z psem zdał egzamin gruzowiskowy i terenowy i tworzyli jeden z najlepszych zespołów w Polsce. Zwieńczeniem było osiągnięcie z jego udziałem Certyfikacji przez Ciężką Polską Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą HUSAR w 2009 r. uprawniającej do działania w strukturach międzynarodowych” – piszą związkowcy.

„Działania podejmowane od czterech lat przez przełożonych w stosunku do naszego kolegi noszą wręcz znamiona dyskryminacji, mobbingu, dążenia do przekreślenia dorobku zawodowego, świadomego omijania, czy nawet łamania prawa w stosunku do podwładnego” – uważają strażacy z Wielkopolski.

„Liczymy, że uda się przywrócić honor ludziom polskiego munduru”

W dalszej części listu, do którego dotarł Onet, strażacy zwracają też uwagę, że w całej polskiej straży brakuje psów gruzowiskowych, a psy Tuni (obecnie jest właścicielem dwóch psów ratowniczych) od lat są za karę odsunięte od służby.

„Jak to jest, że straż boryka się z brakiem psów ratowniczych gruzowiskowych (w swoich strukturach ma 11 psów na cały kraj), że niektóre województwa w ogóle nie mają psów, a u nas pozbawia się grupę dwóch najlepszych psów ratowniczych? Dlaczego umniejsza się zasługi naszego kolegi, dla którego zawsze najważniejszy był interes służby? Jak można doprowadzić do sytuacji, gdzie według ministra Kamińskiego najważniejszy jest człowiek, a człowiek, który stoi na czele naszej formacji, traktuje ludzi w sposób przedmiotowy?” – pytają autorzy listu.

Na koniec zwracają się do Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o interwencję w sprawie ww. strażaka, by nałożone na niego kary zostały jeszcze raz przeanalizowane, a jego psy przywrócone do pełnej służby.

„Panie Premierze, dziś liczymy na to, że dzięki pana pomocy uda się przywrócić honor ludziom polskiego munduru, którzy codziennie narażają życie, by ratować innych, a zwłaszcza naszemu koledze. Ciągle wierzymy, że zostanie on z powodzeniem przywrócony do JRG-4, a razem ze swoimi psami przywrócony do grupy poszukiwawczo-ratowniczej. Wierzymy, że »dobra zmiana« w tak ważnej dla nas wszystkich formacji, jak Państwowa Straż Pożarna jest jeszcze możliwa” – podsumowuje Wielkopolski Zarząd Wojewódzki związku strażaków Florian.

Minister nie pomógł, ale może pomóc wicepremier

Udało nam się skontaktować ze strażakiem, którego sytuację opisano w liście. Ten jednak nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania.

– List był stanowiskiem związku zawodowego i proszę do niego kierować wszelkie pytania. Jako funkcjonariusz Państwowej Straży Pożarnej nie jestem uprawiony do publicznego komentowania tego typu spraw – tłumaczy nam kpt. Bartosz Tunia.

Z kolei w Związku Zawodowym Strażaków Florian dowiedzieliśmy się, że pismo skierowane do prezesa Kaczyńskiego było ostatnią nadzieją, by rozwiązać trwający od wielu lat konflikt.

– Sprawę wielokrotnie próbowaliśmy załatwiać z przełożonymi, od komendantów miejskich, do wojewódzkiego i w końcu do komendanta głównego, niestety bezskutecznie. Podobne pismo wysyłaliśmy wcześniej do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, ale też nie uzyskaliśmy u niego zrozumienia – mówi w rozmowie z Onetem przewodniczący wielkopolskiego oddziału związku st. asp. w st. spocz. Józef Kuliński.

– Nadając temu tak poważny bieg, kierujemy się nie tylko dobrem naszego kolegi, ale przede wszystkim całej formacji, w której powinni służyć najlepsi. Nie możemy pozwalać na to, by ludzi, którzy codziennie narażają swoje życie, traktować w tak przedmiotowy sposób. Mamy też na uwadze dobrostan psów ratowniczych, których w całej straży jest tak mało. Wierzymy, że los tych zwierząt nie będzie wicepremierowi obojętny – dodaje.

Resort zapowiada dożywotnią opiekę nad zwierzętami

Jak informują nasze źródła, list od ubiegłego tygodnia krąży w środowisku strażackim. Dodatkowo kilka dni temu MSWiA zleciło Komendzie Głównej zebranie z wszystkich jednostek szczegółowych danych dotyczących zwierząt pracujących w służbie.

W czwartek 18 lutego w MSWiA odbyła się konferencja prasowa w sprawie ustawowego uregulowania opieki nad zwierzętami. Zapowiedziano przekazanie do prac rządu projektu ustawy regulującego ich status.

– Dzięki zwierzętom w służbach niejedno ludzkie życie zostało uratowane, niejeden groźny przestępca został ujęty. Troska o ich los w służbie, a zwłaszcza poza służbą jest naszym etycznym obowiązkiem – powiedział minister Mariusz Kamiński.

– Psy w PSP i OSP (Ochotnicza Straż Pożarna – red.) pełnią bardzo ważną rolę: ratowania życia ludzkiego w katastrofach budowlanych. Są również naszymi ambasadorami, ponieważ wyjeżdżają na misje zagraniczne by pomagać w działaniach ratowniczo-poszukiwawczych – stwierdził z kolei nadbryg. Andrzej Bartkowiak.

Próbowaliśmy skontaktować się z Komendantem Głównym nadbryg. Andrzejem Bartkowiakiem, ale nie odbierał od nas telefonu.

O list wysłany do prezesa PiS i jego skutki chcieliśmy zapytać w biurze prasowym partii, ale telefony rzeczników w ostatnich dniach również nie odpowiadały. Bez odpowiedzi pozostawiono również nasze pytania wysłane drogą mailową.

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika jednak, że list związku zawodowego Florian już na początku lutego trafił do rąk wicepremiera Kaczyńskiego.

Źródło: onet.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close