Wiadomości

Śledztwo w sprawie respiratorów umorzone. „Prokuratura przepisała argumenty Kaczyńskiego”

Prokuratura uznała, że nie doszło do przestępstwa ws. zakupu niedziałających respiratorów od handlarza bronią – poinformowali posłowie KO Michał Szczerba i Dariusz Joński, którzy cztery razy składali zawiadomienie w tej sprawie. Ich zdaniem mogło dojść nawet tzw. „zbrodni vatowskiej”, w związku z tym firma handlarza bronią nie odprowadziła 13 mln podatku vat od tej transakcji. Przedstawiciele opozycji sugerują, że prokuratura podejmując decyzję inspirowała się… oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego.

Śledztwo w sprawie respiratorów umorzone. "Prokuratura przepisała argumenty Kaczyńskiego"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie ws. niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych z ministerstwa zdrowia w związku z podpisaniem i realizacją umowy na zakup respiratorów, czyli głośnej transakcji z firmą handlarza bronią, która wzbudziła ogromne kontrowersje. Politycy KO – Dariusz Joński i Michał Szczerba złożyli zawiadomienie w tej sprawie. Domagali się ukarania byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i jego ówczesnego zastępcy Janusza Cieszyńskiego (obecnie wiceministra cyfryzacji), którzy stali na czele resortu, gdy doszło do transakcji.

Michał Szczerba: „Argumentacja Jarosława Kaczyńskiego przepisana przez prokuraturę”

Jak poinformował podczas konferencji prasowej Szczerba, prokuratorzy uznali, że „czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”, czyli że do żadnego przestępstwa nie doszło.

– Spójrzmy na to postanowienie w kontekście wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, który 29 stycznia wydał kuriozalne oświadczenie o tym, że po sprawdzeniu ministerstwa zdrowia nie dopatrzył się nadużyć, działań korupcyjnych, lub też, cytuję „innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów” – mówił podczas konferencji prasowej poseł KO Michał Szczerba. – Kalka w kalkę argumentacja premiera Kaczyńskiego przepisana przez prokuraturę. Można powiedzieć, że to nie tylko ingerencja w działanie prokuratury, ale też wskazanie palcem, co prokuratura ma robić – dodał poseł KO.

– Można odnieść wrażenie, że w państwie PiS o winie i o karze decyduje nie prokuratura, ale prezes partii. Bo to prezes Kaczyński parę miesięcy temu stwierdził w oświadczeniu, że nie ma żadnego złamania prawa, że wszystko jest w porządku – oburza się Dariusz Joński. – Czy prokuratura naprawdę akceptuje to złodziejstwo, które miało miejsce w czasie pandemii w ministerstwie zdrowia? – dodaje Joński.

Posłowie nie zamierzają się poddawać i zapowiedzieli już, że złożą zażalenie na decyzję śledczych, a jeżeli to nie pomoże zamierzają skierować subsydiarny akt oskarżenia. – Będziemy składali zażalenia aż do skutku. Do tego czasu aż winni poniosą karę, a ostatnie pieniądze wrócą na konto. Bo to obiecywał pan Cieszyński z Szumowskim na dziedzińcu przed ministerstwem zdrowia, że wróci każda złotówka, ale nie wróciła. Zamiast pieniędzy wrócili oni. Odpowiadają za jeszcze większe pieniądze, za cyfryzację – dodał Dariusz Joński.

Posłowie opozycji podczas konferencji prasowej przed budynkiem prokuratury w Warszawie zwrócili uwagę, że otrzymali pismo z informacją dotyczącą decyzji o umorzeniu śledztwa, ale nie przekazano im oficjalnego postanowienia o jego umorzeniu, czyli dokumentu, na podstawie którego mogliby napisać zażalenie na decyzję Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Mają na to zaledwie siedem dni. Zaapelowali więc do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o przekazanie im tego dokumentu.

Przy zakupie respiratorów doszło do zbrodni vatowskiej?

Zdaniem posłów Dariusza Jońskiego i Michała Szczerby – handlarz bronią, od którego ministerstwo zdrowia kupiło respiratory, mógł dopuścić się tzw. „zbrodni vatowskiej”, ponieważ na fakturze podał stawkę vat „0 proc.”, choć w rzeczywistości wynosi ona 8 proc. Posłowie podkreślają, że w związku z tym państwo straciło ok. 13 mln zł. Według przepisów zbrodnia vatowska dotyczy wystawienia fikcyjnych faktur wystawionych na kwotę powyżej 10 mln zł. Grozi za nią nawet 25 lat więzienia.

Zakup respiratorów od handlarza bronią. Opozycja domaga się komisji śledczej

Posłowie podkreślili, że według raportu NIK 24 mln zł, które komornik odzyskał do handlarza bronią zostały znalezione u państwowego giganta miedziowego, z którym firma handlarza bronią dalej robiła interesy już po tym, jak afera respiratorowa została ujawniona.

-Będziemy domagać się komisji śledczej na temat wydatków publicznych pieniędzy w czasie pandemii, ze szczególnym uwzględnieniem handlarza bronią, który miał akceptację – podał Dariusz Joński.

Parlamentarzyści KO wyliczyli, że po kontrowersyjnym zakupie respiratorów jak dotąd do rządowej kasy nie wróciło ok. 50 mln zł. Dodają, że ta kwota tylko braki w gotówce. Do tego należy dodać kary umowne oraz odsetki oraz niezapłacony vat, czyli według wyliczeń parlamentarzystów jest to ok. 13 mln zł.

Zakup respiratorów od handlarza bronią. Jak doszło do transakcji?

Sprawę zakupu przez resort zdrowia respiratorów od E&K – producenta motolotni i organizatora lotów w trudno dostępne rejony świata jako pierwsza opisała „Gazeta Wyborcza”. Spółka należy do Andrzeja Izdebskiego, w przeszłości zamieszanego w nielegalny handel bronią. Największe kontrowersje – zdaniem gazety – budził fakt, że ministerstwo kupiło respiratory po „wyjątkowo wysokich” cenach: średnio 165 tys. zł za sztukę. E&K z umowy się nie wywiązała. Zamiast 1241 respiratorów dostarczyła tylko 200 urządzeń, które obecnie zalegają w ministerialnych magazynach. Dodatkowo, firma błyskawicznie otrzymała z ministerstwa przedpłaty na sprzęt: w chwilę po podpisaniu umowy z handlarzem bronią resort przelał na jego konto ok. 160 mln zł.

Źródło: Fakt.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close