Wanda Nowicka zaliczyła nie lada wpadkę. Przedstawicielka Lewicy w programie Polsat News stwierdziła, że pisarz Bruno Schulz został… spalony na stosie.
Posłanka Lewicy na Sejm IX kadencji Wanda Nowicka / Leszek Szymański /PAP
„Przypominam. Inkwizycja w dawnych czasach karała za wiedzę. Bruno Schulz został spalony na stosie. My na razie na stosie może jeszcze nie palimy…” – mówiła polityk lewicy.
Po tych słowach można spłonąć, ale ze wstydu. Dlaczego?
W czasach, kiedy żył słynny pisarz Bruno Schulz, inkwizycja – delikatnie mówiąc – była pieśnią przeszłości.
Przypomnijmy, że Bruno Schulz tworzył na początku wieku XX, będąc jednym z najpopularniejszych twórców dwudziestolecia międzywojennego. Był prozaikiem, grafikiem, malarzem i krytykiem literackim. Jako Żyd trafił do getta warszawskiego, gdzie został zamordowany przez gestapo.
Inkwizycja… No cóż, rozkwitała w średniowieczu. Ostatnie trybunały inkwizycyjne zniesiono na przełomie XVIII i XIX wieku.
„Wstyd i obciach. Najprawdopodobniej chodziło jej o Giordano Bruno i spalenie w Rzymie na Campo de Fiori. Coś tam dzwoniło, tylko nie wiadomo gdzie” – komentowano w internecie.
Żródło: dzikikraj.interia.pl