Wiadomości

Policjant uratował mężczyznę i jego 4-letniego syna z pożaru. Później sam trafił do szpitala

Policjant z Białogardu uratował mężczyznę i jego 4-letniego synka z pożaru. Zadymienie było tak wielkie, że nic nie było widać. Jednak funkcjonariusz podjął się akcji ratunkowej, która bez specjalistycznego sprzętu zagrażała jego zdrowiu i życiu.

Policjant uratował mężczyznę i jego 4-letniego syna z pożaru. Później sam trafił do szpitala

Kim jest bohater?

Mowa o starszym sierżancie Sebastianie Szulcu z Komendy Powiatowej Policji w Białogardzie. Mężczyzna od 6 lat służy w Policji. Jest także ratownikiem medycznym i ratownikiem wodnym.

Zgłoszenie i podjęcie interwencji

23 stycznia 2019 r. ok. godz. 6.00, pełniący służbę st. sierż. Sebastian Szulc i sierż. sztab. Marek Stępniewski otrzymali zgłoszenie o wybuchu w zakładzie usługowym przy ulicy Mickiewicza w Białogardzie (Zachodniopomorskie). Po chwili byli na miejscu zdarzenia.

Policjant uratował mężczyznę i jego 4-letniego syna z pożaru. Później sam trafił do szpitala

Zobaczyli gęsty dym wydobywający się z budynku oraz wybiegających z niego krzyczących ludzi

Według nich, w mieszkaniu znajdującym się bezpośrednio nad miejscem wybuchu byli jeszcze ludzie.

Zauważyliśmy kłęby dymu, zarówno z parteru, jak i pierwszego piętra. Po tym, jak wysiedliśmy, ludzie będący na miejscu krzyczeli, że na piętrze budynku są osoby – opowiada Szulc

Szybka akcja ratownicza

Funkcjonariusze bez namysłu wbiegli do budynku. Podczas, gdy Marek Stępniewski sprawdzał, czy mieszkańcy opuścili pozostałe lokale, bohaterski policjant pobiegł do mieszkania na parterze, z którego wydobywał się gęsty dym. Stamtąd bowiem dobiegał głos mężczyzny, który prosił o pomoc w ratowaniu czteroletniego syna.

Usłyszałem głos mężczyzny, który krzyczał, żeby ratować dziecko. Zadymienie było takie, że praktycznie nie było w ogóle widoczności. Po wejściu do mieszkania czołgałem się do pokoju, gdzie znajdował się mężczyzna i dziecko – relacjonuje dalej policjant

Policjant uratował mężczyznę i jego 4-letniego syna z pożaru. Później sam trafił do szpitala

Odważna decyzja, zakończona sukcesem

Nie zważając na zagrożenie, wszedł do środka. Następnie wziął kilkulatka na ręce i pomógł wydostać się ojcu chłopca na zewnątrz, który ze względu na podtrucie dymem miał już problemy z utrzymaniem równowagi.

Na miejsce dotarli strażacy i rozpoczęła się akcja gaśnicza, a 4-latek oraz jego ojciec zostali przetransportowani do szpitala. Chwilę później źle się poczuł również policjant, który ruszył im na ratunek.

Nikt poważnie nie ucierpiał

Całej trójce udzielono pomocy medycznej. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń. St. sierż. Sebastian Szulc po przebadaniu wrócił z powrotem do służby.

Wejście za wszelką cenę

Policjant, na co dzień funkcjonariusz ruchu drogowego, nigdy nie ma wątpliwości, czy ratować drugiego człowieka. Jak sam twierdzi, jego pierwszą myślą zawsze jest udzielenie pomocy.

W takich chwilach nie myśli się o sobie. Jak się słyszy, że ktoś jest w środku, pierwsza myśl to udzielenie pomocy, wejście za wszelką cenę

Policjant uratował mężczyznę i jego 4-letniego syna z pożaru. Później sam trafił do szpitala

Komenda dumna ze swoich funkcjonariuszy

Komenda Powiatowa Policji w Białogardzie podkreśla, że zarówno sierż. sztab. Marek Stępniewski, jak i st. sierż. Sebastian Szulc wykazali się bohaterskimi postawami.

Odwagą i zdecydowaniem w działaniu wykazali się policjanci z białogardzkiej komendy, którzy interweniowali po wybuchu w zakładzie usługowym. Jeden z nich narażając własne życie wszedł do zadymionego mieszkania i uratował młodego mężczyznę oraz jego czteroletnie dziecko

Źródło: popularne.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close