Wiadomości

PiS rusza z programowym objazdem po kraju

Kampania Prawa i Sprawiedliwości nie zwalnia tempa. Liderzy partii rządzącej ruszają w Polskę z konwencjami tematycznymi, by przekonywać wyborców do swojego nowego programu, którego szczegóły wciąż są owiane tajemnicą.

PiS rusza z programowym objazdem po kraju

  • Już w najbliższą sobotę odbędzie się konwencja tematyczna PiS w Łodzi poświęcona polityce prorodzinnej
  • Decyzją sztabowców PiS pełen program wyborczy wciąż nie jest dostępny opinii publicznej
  • W programie wyborczym PiS znajdują się zapowiedzi, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego, a dotyczą m.in. ochrony życia poczętego, emerytur stażowych czy też dekoncentracji mediów i daleko idących zmian w sądownictwie

Szef sztabu wyborczego PiS Joachim Brudziński zapewnia publicznie, że jego partia ma „przemyślaną i konsekwentnie realizowaną strategię wyborczą”, która nie musi iść pod dyktando oczekiwań czy to opozycji, czy mediów. Najważniejsza kwestią jest skuteczność, a tej jak do tej pory trudno jest sztabowcom partii rządzącej odmówić. Nawet afery, jak ta z lotami byłego już marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, czy – ujawniona przez Onet – z farmą trolli, działającą w resorcie sprawiedliwości, nie wpłynęły znacząco na sondażowe poparcie partii rządzącej.

Zdaniem sztabowców PiS dzieje się tak z dwóch powodów. Pierwszy – to szybka i stanowcza reakcja władz partii na sytuacje kryzysowe, w tym prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który – jak mawia się w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej – nie boi się szarpnąć za lejce i ustawić do pionu nawet najbardziej zasłużonych partyjnych towarzyszy.

Drugim powodem są wewnętrzne kłopoty i tarcia opozycji, co doskonale widać na przykładzie Platformy Obywatelskiej, która podczas kampanii boryka się z przepychankami o to, kto po wyborach będzie dzierżył władzę nad partią.

Mimo optymizmu, jaki dają sondaże, w siedzibie PiS wszyscy zdają sobie sprawę, że jednym z największych zagrożeń, stojących na drodze ku zwycięstwu w wyborach jest demobilizacja wyborców i przekonanie, że skoro jest tak dobrze to wygrana 13 października musi przyjść gładko. Cena, jaką przyszłoby PiS zapłacić za uśpienie swojego elektoratu, mogłaby być bardzo wysoka.

W ocenie sztabowców partii rządzącej sobotnia konwencja w Lublinie, podczas której padły zapowiedzi programowe i hojne obietnice socjalne okazała się dużym sukcesem. Była to konwencja zorganizowana w iście amerykańskim stylu, za którą PiS sporo zapłaciło. Ile? To jest na razie skrzętnie skrywaną tajemnicą, którą opinia publiczna zapewne pozna dopiero po wyborach po lekturze sprawozdań finansowych komitetów wyborczych.

Także decyzją sztabu PiS opinia publiczna jeszcze jakiś czas nie pozna pełnego programu wyborczego. Mimo, iż za jego udostępnieniem był jeden z jego autorów wicepremier Piotr Gliński to uznano, że ukrywanie pełnego programu gra tylko na korzyść PiS. W rezultacie znane są główne obietnice złożone przez samego Jarosława Kaczyńskiego tj. wzrost płacy minimalnej 1 stycznia 2020 r. do 2600 zł, do końca 2020 r. do 3000 zł, a do końca 2023 r. do 4000 zł. Ponadto w 2021 emeryci mają otrzymać drugą trzynastą emeryturę, a dopłaty dla rolników mają zostać zrównane do poziomu unijnego. Tu kluczową rolę ma odegrać jeszcze kandydat, a zapewne już niedługo nowy komisarz UE ds. rolnictwa, którym ma zostać były europoseł PiS Janusz Wojciechowski.

Ogłoszono także inne obietnice i programy, które mają sprawić, by Polska stała się państwem dobrobytu jak np. zwiększenie minimalnej emerytury do 1200 zł, przeznaczenie po 2 mld zł na fundusz modernizacji szpitali oraz fundusz modernizacji szkoły, podniesienie ryczałtu dla średnich oraz małych firm czy utworzenie specjalnego funduszy do budowy 100 obwodnic.

Zakaz aborcji i dekoncentracja mediów

Na tym jednak nie koniec, bowiem w programie PiS – o czym liderzy partii rządzącej na razie nie mówią – jest choćby deklaracja, dotycząca ochrony życia poczętego i zakazu aborcji eugenicznej. Ponadto w programie zapisano daleko idące zmiany w sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości, a także wprowadzenie emerytur stażowych; na sygnał polityczny czeka także gotowy projekt dotyczące dekoncentracji mediów.

W sztabie PiS zapadła także decyzja nieuczestniczenia w debacie wyborczej liderów partyjnych. Na chwilę obecną taka debata z udziałem czy to Jarosława Kaczyńskiego, czy premiera Mateusza Morawieckiego nie jest planowana. Dlaczego? Wynika to z przekonania, że nie jest ona partii rządzącej do niczego potrzebna. Mogłaby przynieść więcej strat niż korzyści, a w obecnej sytuacji, gdy jednego dnia to Grzegorz Schetyna jest liderem Koalicji Obywatelskiej, innego zaś kandydatka na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska daje to alibi obozowi władzy do unikania bezpośredniej konfrontacji. Czy do niej dojdzie trudno dzisiaj spekulować.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close