Wiadomości

Dzieci bawiły się w przedszkolu w „kanapkę”. To nie była zabawa, a gwałt

Gwałciciel przedszkolaków wyszedł na wolność. Nastoletni syn dyrektorki przedszkola wykorzystywał seksualnie malutkie dzieci.

Skandal pedofilski w przedszkolu

Pół roku temu jeden z przedszkolaków prywatnej placówki, opowiedział rodzicom o tym, jak nastoletni syn dyrektorki bawi się z dziećmi w „kanapkę”. Zszokowani rodzice sześciolatka zaczęli drążyć temat. Jak ujawnił w programie TVN Uwaga ojciec jednego ze zgwałconych przedszkolaków:

Dziadek albo nastoletni syn pani dyrektor zawsze byli chlebem i dzieci się na nich kładły. Zabawa polega na tym, że człowiek kładzie się na podłodze jako chleb, następna osoba kładzie się przypuśćmy jako ogórek… Myśmy o tych zabawach nie wiedzieli, dowiedzieliśmy się dopiero w trakcie postępowania i od mojego syna, jak już powiedział wszystko.

Rodzice powiadomili policję. Rozpoczęło się śledztwo i przesłuchania. Sąd rodzinny zdecydował o umieszczeniu 16-letniego syna dyrektor placówki w schronisku dla nieletnich. Jego matka, pełniąca funkcję dyrektorki przedszkola, zapewnia w rozmowie z dziennikarzami, że jest niewinny:

To jest nieprawda, mój syn nigdy nikomu nie zrobił żadnej krzywdy. A już na pewno dzieciom. W tej chwili sprawa toczy się w sądzie, nie mogę odpowiadać na inne pytania. Rozstrzygnie to sąd i na tę chwilę mam tyle do powiedzenia. Jako matka uważam, że syn jest niewinny i nie zrobił żadnemu dziecku żadnej krzywdy.

Dzieci bawiły się w przedszkolu w „kanapkę”. To nie była zabawa, a gwałt

Wszyscy „zrobili, co mogli”

Zresztą, jak wyszło na jaw w toku śledztwa, nie tylko syn dyrektorki mógł krzywdzić dzieci. Wskazuje na to jeden z dowodów w sprawie, którym jest rysunek pięcioletniego chłopca, który, zarówno zdaniem autora rysunku, jak i jego matki, przedstawia nagiego mężczyznę. Jak wyjaśnia mama pięciolatka:

Tam z mężczyzn są dwie osoby, które noszą okulary: pan fotograf, czyli mąż pani dyrektor. I dziadek, czyli teść pani dyrektor. Dziecko ostatnio zaczęło szukać obrazka. Pyta: „Gdzie ten obrazek jest?”. Mówię: „Nie pamiętam, ale o co ci chodzi? – No wujka… obrazek, daj mi”. Okazało się, że chodzi właśnie o ten obrazek mężczyzny w okularach z penisem. Powiedział, że to jest obrazek wujka… Czyli to jest mąż pani dyrektor przedszkola. Jestem pewna, bo nie ma innego wujka… w okularach. Po prostu zaczęłam płakać, wyszłam z pokoju. Okazało się, że nie tylko nastolatek go krzywdził, ale tego pana też widział nago.

Pełnomocnik rodzin pokrzywdzonych przedszkolaków, mec. Jarosław Szkudlarek, nie może ujawniać szczegółów toczącego się postępowania, ale potwierdził, że odpowiednie zawiadomienia wpłynęły już do prokuratury:

Składane są zawiadomienia w zakresie popełnienia przestępstw na tle seksualnym, również przez dorosłych, którzy brali udział w funkcjonowaniu przedszkola. Nie mogę ujawniać szczegółów, nie mniej jednak potwierdzam, że takie zawiadomienia wpłynęły już do prokuratury, bądź w najbliższym czasie wpłyną.

W międzyczasie rodzice próbowali zainteresować sprawą gminnych urzędnikom, którzy wydali zgodę na rejestrację prywatnego punktu przedszkolnego, po którym, jak wynika z rysunku jednego z dzieci, miał zwyczaj spacerować nago fotograf w okularach. Sprawa jest o tyle istotna, że przedszkole, pomimo skandalu pedofilskiego, nadal funkcjonuje. Wójt odmówił spotkania z dziennikarzami, tłumacząc się względami epidemicznymi, ale zgodził się na rozmowę telefoniczną. Przyznał w niej, że ma związane ręce:

Gdyby ode mnie to zależało, to prawdopodobnie, gdybym miał taką moc prawną, to na pewno bym podjął stosowne działania, tylko że nie do końca mogę. Nad przedszkolem nadzór bezpośrednio sprawuje kuratorium oświaty, które prowadziło kontrolę w tej sprawie.

Kontrola rzeczywiście została podjęta, zalecenia wydane, a sprawa skierowana do rzecznika dyscyplinarnego. I na tym koniec. Jak tłumaczy Ewa Sobór, dyrektor wydziału nadzoru pedagogicznego Kuratorium Oświaty w Łodzi:

Z punktu widzenia nadzoru pedagogicznego zrobiliśmy wszystko, co jest w naszej mocy. Jeżeli wójt czuje, że powinien zamknąć przedszkole, to on również, jako organ rejestrowy, ma możliwość wykreślenia tej placówki.

Z tą opinią nie zgadza się prawnik. Jak tłumaczy mec. Adam Rogalski, adwokat, grupa Top Detektyw:

Podstawą byłby prawomocny wyrok zakazujący prowadzenia takiej działalności. W drugim wypadku, gdy kuratorium stwierdza pewne nieprawidłowości po przeprowadzeniu kontroli i wydaje zalecenia. W przypadku, gdyby te zalecenia nie zostały wypełnione, to wówczas wójt ma możliwość wykreślić taki punkt z ewidencji.

Dzieci bawiły się w przedszkolu w „kanapkę”. To nie była zabawa, a gwałt

Gwałciciel przedszkolaków wychodzi na wolność

Czyli na razie nikt nic nie wie, każdy twierdzi, że zrobił wszystko, co było w jego mocy, a na dodatek nastoletni syn pani dyrektor, prawdopodobny sprawca gwałtów na dzieciach, właśnie opuścił schronisko dla nieletnich. Jak ujawnia sędzia Jacek Klęk, rzecznik Sądu Okręgowego w Sieradzu:

11 grudnia sąd rodzinny rozstrzygał o przedłużeniu pobytu nieletniego w schronisku dla nieletnich, a trzy dni później, po uzupełnieniu materiału dowodowego, po zapoznaniu się z wnioskiem strony, zmienił tę decyzję, rozstrzygając o zastosowaniu w stosunku do nieletniego środka wychowawczego w postaci kuratora. I tym samym zwalniając nieletniego ze schroniska. Sąd zobowiązał opiekuna prawnego nieletniego do zmiany miejsca zamieszkania na czas postępowania.

Rodzice skrzywdzonych przedszkolaków są zszokowani tą decyzją:

Krew mnie zalała. Jak mam powiedzieć dziecku, że jego oprawca wyszedł na wolność i w każdym momencie może go spotkać? Nie wyobrażam sobie tego.

Co gorsza, prokuratura nagle umorzyła podstępowanie w sprawie gwałtów na dzieciach. Mec. Szkudlarek ujawnia, że doszła do wniosku, że nic takiego strasznego w końcu się nie stało:

Dokładnie wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. W aktach znajdowały się protokoły pokontrolne, jeżeli chodzi o kuratorium, gdzie cała organizacja przedszkola została oceniona negatywnie. Prokurator, która zatwierdziła to postanowienie o umorzeniu, uczestniczyła również w postępowaniu toczącym się w sądzie rejonowym dotyczącym bezpośrednio nieletniego. W związku z tym dziwi mnie fakt, że doszło do umorzenia, skoro w świetle zebranego dotychczas materiału w obydwu sprawach wynika, że dochodziło do przestępstw seksualnych na tle przedszkola, bądź w jego najbliższym otoczeniu.

Rodzice mają w tej sprawie jak najgorsze przeczucia:

Boimy się, że go uniewinnią, bo to ku temu idzie. Będzie to zamiecione pod dywan. Pani dyrektor powinna dostać bardzo surowy wyrok. Jej syn, ten nastoletni, również, pomimo tego, że jest nieletni. Żeby poczuł smak tego, co zrobił dzieciom. Naszym i innym.

Dzieci bawiły się w przedszkolu w „kanapkę”. To nie była zabawa, a gwałt

Źródło: popularne.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close