Polska

Zabił Martę, a jej córkę zostawił w oknie życia. Szokujące szczegóły zbrodni w Pabianicach

Poznali się pracując w markecie w Pabianicach, byli przez jakiś czas parą. Ale kiedy Marta K. (†20 l.) powiedziała Adrianowi R. (21 l.), że jest z nim w ciąży, nie chciał uwierzyć i uznać córeczki za swoją. Lada dzień miał zrobić testy na ojcostwo. Zamiast tego obmyślił jednak makabryczny plan: przyszedł do byłej dziewczyny z nożem. Dźgnął raz, w szyję. I zabił.

Zabił Martę, a jej córkę zostawił w oknie życia. Szokujące szczegóły zbrodni w Pabianicach

Adrian R. (21 l.) stanął przed łódzkim sądem. Jest oskarżony o to, że 7 grudnia ubr. zadał Marcie cios nożem o 20-centymetrowym ostrzu, a potem, kiedy się wykrwawiała, zabrał jej 8-miesięczną córeczkę Agnieszkę i zostawił w pabianickim oknie życia. Do morderstwa doszło w mieszkaniu, kiedy w drugim pokoju była 7-letnia siostra Marty, Zuzia. Dziewczynka około godz. 13 zadzwoniła przerażona do mamy do pracy. Mówiła: – Adrian chyba zabił Martę. Ona leży w pokoju, jest dużo krwi.

Pytana, co się dzieje z malutką Agnieszką, powiedziała, że nie ma jej w domu. Policjanci szybko dowiedzieli się o dziewczynce w oknie życia i powiązali fakty. Okazało się, że to Agnieszka. Na szczęście nic się jej nie stało.

Zabił i milczy jak głaz

Po kilku godzinach poszukiwań funkcjonariusze zatrzymali Adriana R. Od początku nie przyznaje się do winy. Nie chciał też na żadnym etapie śledztwa rozmawiać ze śledczymi. Odmówił również składania wyjaśnień przed sądem. Z badań wynika, że w chwili zabójstwa i teraz jest poczytalny i może odpowiadać przed sądem. Prokuratura nie ma wątpliwości, że to on zabił Martę – Bardzo dużo dowodów wskazuje na jego sprawstwo. Zabezpieczono narzędzie zbrodni w domu oskarżonego, na jego ubraniu były ślady DNA Marty K. – wymienia prokurator Agnieszka Baj.

Jak wynika z testu DNA, Adrian nie jest jednak ojcem Agnieszki. – To nie zmienia faktu, że dopuścił się zbrodni zabójstwa – dodaje prokurator Baj.

Córka się go bała

Mama Marty, Katarzyna (43 l.) chce dla zabójcy córki najwyższej kary – dożywocia. Jak mówiła przed sądem, Marta bała się Adriana. – Ona obawiała się nawet wychodzić z domu. Wychodziła głównie ze mną i z córką, a potem już w czwórkę chodziłyśmy z Agusią. Adrian powiedział jej, żeby uważała jak wraca z pracy, bo może zdarzyć się jej jakiś wypadek. To była groźba. Innym razem, kiedy podjechała sprawdzić, czy zgadza się adres zamieszkania Adriana, zobaczył ją w samochodzie. Mówiła, że takiego mordu w jego oczach nie widziała nigdy – opowiadała kobieta przed sądem.

– Nie zrobiłyśmy nic z groźbami, bo Marta tego nie chciała. Z Adrianem nigdy nie zamieniłam nawet słowa. Pisałam tylko do niego, chciałam rozwiązać tę sprawę, ale odpisał, że mam się nie mieszać, że to jest między nim a Martą. Od początku namawiał ją, żeby dokonała aborcji. Odwiodłam ją od tego, bo mówiła, że tego nie dźwignie psychicznie. Ona chciała mieć dziecko, kompletowała wyprawkę, kochała Agusię bardzo – mówiła mama zamordowanej.

Zobacz na fejsie, jak raczkuje

Marta z radością skorzystała z możliwości wyjazdu do babci, była u niej przez miesiąc. Odpoczywała. Kiedy już urodziła, bardzo cieszyła się, że ma Agusię, była skupiona na dziecku. Feralnego dnia mama Marty wyszła z domu do pracy o godz. 9. Pięć po jedenastej dostała plik z nagraniem od córki. Za kilkanaście minut kolejny. Marta uradowana dzieliła się nową wiadomością. Pisała: zobacz na „fejsie”, Agusia zaczęła raczkować! Dwie godziny później był następny telefon z domu. Tym razem dzwoniła Zuzia i mama usłyszała jej histeryczny płacz…

Źródło: fakt.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close