Polska

„Wiedziałam, że urodzę trupa, nie miałam prawa wyboru”. Dramatyczne wpisy Polek na temat ciąży i aborcji

Polki i Polacy protestują przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Ze względu na trudności w organizowaniu manifestacji, wiele osób wyraża swoje emocje w mediach społecznościowych. Na Facebooku i innych platformach pojawiają się kolejne wpisy kobiet, które opowiadają o trudnych doświadczeniach związanych z ciążą.

"Wiedziałam, że urodzę trupa, nie miałam prawa wyboru". Dramatyczne wpisy Polek na temat ciąży i aborcji

W czwartek 22 października zapadł wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. TK uznał, że przerywanie ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodne z ustawą zasadniczą.

Ze względu na epidemię koronawirusa protesty przeciwko tej decyzji są utrudnione. Choć nie brakuje kobiet i mężczyzn, którzy zdecydowali się na to, aby wyjść na ulicę pomimo obowiązujących obostrzeń, wiele osób daje wyraz swojemu oburzeniu, korzystając w tym celu z mediów społecznościowych. Na Facebooku pojawiają się kolejne osobiste historie kobiet, którymi wstrząsnął wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Piszą je osoby, które jeszcze nie mają dziecka, które już są mamami zdrowych córek i synów, ale i takie, które urodziły, choć nie chciały.

„Gdybym mogła podjąć decyzję. Zrobiłabym aborcję. Nie miałam prawa wyboru”

Wstrząsającą relację na Facebooku napisała Katarzyna Wójtowicz, która kilkanaście lat temu zaszła w chcianą ciążę, a w 12 tygodniu jej trwania trafiła na szpitalny oddział patologii ciąży. Kobieta krwawiła i miała silne bóle. O tym, że ciąże należy podtrzymać, zadecydował lekarz, nie pytając swojej pacjentki o zdanie.

„Lekarze nic nie mówili. Kazali leżeć i się nie ruszać. Każdy delikatny ruch powodował krwawienie. (…) Pielęgniarki komentowały – tak musi być. Chcesz mieć dziecko, trzeba pocierpieć. Chciałam dziecko. Nie chciałam cierpieć” – napisała pani Katarzyna.

Z jej relacji wynika, że gdy wykonywano jej badanie USG, lekarze odwracali monitor, żeby nie widziała, w jakim stanie jest płód, który w sobie nosiła. W 23 tygodniu ciąży zgłosiła lekarzowi i pielęgniarkom, że przestała czuć ruchy płodu. Sprawę zbagatelizowano.

25 grudnia korzystając z basenu, odkryłam, że coś wysunęło się z mojej macicy. Szok. Wrzask. Histeria. Lekarz, pielęgniarka, lekarz. Cisza. Patrzą. Myślą. Zostawiają samą. Minuty są wiecznością. W końcu informacja i decyzja. „Będziemy rodzić. Dostanie pani ‚prowokację’, bo dziecko nie żyje”. Panika. Strach. STRACH. STRACH. Zawieziono mnie na porodówkę. Zaaplikowano środki dopochwowe i zastrzyk oraz podłączono kroplówkę. Prosiłam o mechaniczne wyczyszczenie macicy. Lekarz nie zgodził się. Zaczął się poród. Bóle porodowe. Nie krzyczałam. Płakałam cicho. Byłam sama. Wiedziałam, że urodzę trupa”

– czytamy w relacji pani Katarzyny.

Kobieta urodziła syna, który był zdeformowany. Kiedy lekarz zapytał ją, czy chce go zobaczyć, pielęgniarka pokręciła głową, dając pacjentce do zrozumienia, że nie chce tego robić. W końcu i tak musiała. Chcąc pochować dziecko, musiała zidentyfikować ciało, choć nigdy wcześniej go nie widziała.

„Zdecydowali za mnie, że urodzę naturalnie. Mimo że prosiłam, że nie chcę. Zasłaniali się moim zdrowiem fizycznym. Choć potem i tak zastosowali narkozę i czyszczenie mechaniczne. Gdybym wiedziała. Gdybym mogła podjąć decyzję. Zrobiłabym aborcję. Nie miałam prawa wyboru” – napisała pani Katarzyna.

PRAWO do ABORCJI.
Podzielę się z Wami historią.
Historią prawdziwą.
Moją. Osobistą.
Trudną i traumatyczną.

….

Опубликовано Katarzyna Wójtowicz Среда, 21 октября 2020 г.

„Musiałam wczoraj sobie zdać pytanie, czy ja w ogóle mogę mieć dziecko w Polsce”

Osobisty wpis dotyczący wyroku Trybunału Konstytucyjnego opublikowała także Katarzyna Czajka-Kominiarczuk – 34-latka, która chce zajść w ciążę, ale w wyniku ostatnich wydarzeń ma coraz więcej wątpliwości.

„O dziwo, mimo mojego młodzieńczego wyglądu, nie młodnieję, tylko zbliżam się do granicy 35 lat, kiedy ilość wad płodów zwiększa się drastycznie. Jest światowa pandemia i służba zdrowia przeżywa zapaść, co znaczy, że mogę nie dostać nawet podstawowej opieki medycznej w ciąży, jeśli postanowię zajść w nią teraz, już. A ja dostęp muszę mieć, bo jestem po jednej ciąży pozamacicznej, co sprawia, że jest prawdopodobieństwo kolejnej (większe niż u normalnej kobiety) Jeśli zacznę czekać, to może się okazać, że minęły dwa-trzy lata, kiedy pandemia się uspokoi. Jeśli zajdę w ciążę po 35 roku życia, co jest prawdopodobne – wtedy jeśli dziecko będzie chore – nie pomoże mi państwo, jeśli będzie trwała pandemia – nawet nie skorzystam z pomocy międzynarodowej” – czytamy we wpisie Katarzyny.

34-latka napisała, że w teorii rozwiązaniem jest emigracja, ale nie chce się na nią decydować ze względu na język, znajomych, rodzinę i inne rzeczy, które kocha, a które są w Polsce.

„Musiałam wczoraj sobie zdać pytanie, czy ja w ogóle mogę mieć dziecko w Polsce. Dziecko, którego niesamowicie chcę. I widzicie, tak konserwatyści uderzyli w samo jądro lewicowej propagandy. Zamężną patriotkę, która płacze, jak widzi dzieci w wózeczkach. No to się wam panowie udało” – skomentowała Katarzyna.

Napiszę tak.

Mam 34 lata.
Bardzo chcę mieć dziecko. Tak, że jak widzę że koleżanka zaszła w ciążę to jej…

Опубликовано Katarzyna Czajka-Kominiarczuk Четверг, 22 октября 2020 г.

„Przypominam sobie tamten dramatyczny wieczór. I tamtą decyzję. Tamten wybór”

Tekst będący reakcją na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego opublikowała także redaktorka naczelna portalu WP Kobieta Paulina Gumowska, która będąc w ciąży, usłyszała, że płód może mieć wady genetyczne.

„Moje życie się wtedy zatrzymało. Pamiętam długą rozmowę z moim mężem: a co, jeśli nasz synek będzie chory? Kolejne badania nie potwierdziły pierwszego USG. Janek urodził się zdrowy i silny. Dlaczego o tym piszę? Bo tamtego wieczoru podjęłam jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu: nawet jeśli mój syn byłby chory, urodzę go. Wtedy czułam, że jestem na to gotowa, że poniosę ten ciężar, nawet jeśli oznacza on, że będę musiała zmienić całe swoje życie. W taki dzień jak dziś, gdy Trybunał mówi: usuwanie ciąży z powodu wad genetycznych jest niezgodne z konstytucją, przypominam sobie tamten dramatyczny wieczór. I tamtą decyzję. Tamten wybór. Świadomy, zgodny z tym, co czuję, co czuje mój mąż. Ten wybór dał mi ukojenie. Czułam, że robię to całkowicie w zgodzie ze sobą, ze swoimi przekonaniami” – napisała Paulina Gumowska.

Dziennikarka podkreśliła, że podjęła decyzję, że urodzi, nawet jeśli jej dziecko będzie niepełnosprawne, gdy miała stałą pracę, oparcie w rodzinie i była już mamą jednego dziecka. Zaznaczyła, że nie wie, co by zrobiła, gdyby jej sytuacja życiowa była inna,

„Dlatego jest we mnie bunt i złość. Jest we mnie wielkie rozczarowanie państwem. Ale wciąż mam nadzieję, że przyjdzie opanowanie. Kobiety w Polsce chcą rodzić dzieci, chcą je wychowywać. Chcą być po prostu szczęśliwe. Dlaczego chcecie to popsuć, drodzy rządzący, dlaczego?” – czytamy w tekście Gumowskiej.

„Aborcja? Była, jest i będzie”

Wpisy, w których można wyczytać złość, strach i poczucie bezradności można znaleźć także na Instagramie. We wpisie Joanna Kriventsov czytamy:

„Jestem w ciąży, od wielu tygodni walczyłam o każdy jej kolejny dzień. Dzięki badaniom prenatalnym mam jakieś poczucie bezpieczeństwa, że nasze dziecko urodzi się zdrowe. Ale czy będzie mogło żyć w zdrowiu i godności? Czy to zapewnia nam nasze Państwo? (…) Przeczytałam dziś: wstyd się przyznać, że jestem z Polski; jeżeli będę mieć dziecko, to na pewno nie tu; chciałam mieć jeszcze dzieci, ale nie zaryzykuję, że urodzi mi się córka. Tyle wygrać. A aborcja? Była, jest i będzie”.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

Wracając wczoraj z USG piersi chciałam napisać o dobrych wynikach i kolejnym pieknym dniu w ciąży. Ale.. Wróciłam i włączyłam transmisję live. Transmisję, która z każdą minutą powodowała u mnie wzbierającą złość i niedowierzanie. Ten sam głos z różnych ust. Usta mówiące o godności, życiu, prawdopodobieństwie, sumieniu, przekonaniach? Nikt nie mówił o matce, o jej zdrowiu psychicznym i fizycznym, o dzieciach, które umrą przed, w trakcie czy też kilka dni po porodzie. Zmanipulowane wypowiedzi, narracja godna Oscara. Unurzanego we krwi. Jestem w ciąży, od wielu tygodni walczyłam o każdy jej kolejny dzień. Dzięki badaniom prenatalnym mam jakieś poczucie bezpieczenstwa, że nasze dziecko urodzi się zdrowe. Ale czy bedzie mogło żyć w zdrowiu i godności? Czy to zapewnia nam nasze Państwo? Państwo, w którym częściej niż reklamy wózków polecane przez ciasteczka w Internecie wyświetlają mi się zbiórki na leczenie, rehabilitację, szansę na życie? Gdzie na wybory, których nie było wydano pieniądze równe prawie 8 dawkom najdroższego lęku na świecie, mogącego zatrzymać jedną z najbardziej potwornych chorób malutkich dzieci?   Państwo, w którym to z kim dzielę to życie, dobre i złe chwilę ma decydować czy mogę bezpiecznie wyjść na ulicę? Czy swoim istnieniem nie urażę czyichś uczuć religijnych? Bo jak to zrobię to mogę dostać cegłą w głowę, lub bez wyroku iść siedzieć? Państwo, w którym gwałt nie jest gwałtem, molestowanie seksualne przez niektóre grupy społeczne jest wybaczane, wszystko kwestionowane jest na podstawie klauzuli sumienia, a dzieci uczy się, że ginekolog to nie dentysta, więc kontrola raz w roku to fanaberia? Państwo, w którym prawda JEDNEGO człowieka jest bardziej prawdziwsza od mojej, ból bardziej bolesny, a przekonania i sumienie mają decydować o losach milionów. Przeczytałam dziś: – wstyd się przyznać, że jestem z Polski. – jeżeli będę mieć dziecko to na pewno nie tu. – chciałam mieć jeszcze dzieci, ale nie zaryzykuję, że urodzi mi się córka. Tyle wygrać. 😡 A #aborcja? Była, jest i będzie. #aborcjabezgranic ☎ +48 22 29 22 597 #wyroknakobiety #powiedzkomuś #prawakobiet #strajkkobiet #jestemwciąży

Публикация от Joanna Kriventsov (@jk_psycholog)

Olga Pawlikowska napisała z kolei, że po wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie zdecyduje się na ponowne zajście w ciążę.

„To jest moja granica. Granica mojego wkur***nia. Dzień, w którym ktoś za mnie podjął decyzję, że mój syn nie będzie miał rodzeństwa, bo ja świadomie nie zdecyduję się na ciążę. Dzień, w którym mogę tylko być wdzięczna za to, że mam pieniądze i możliwości się zabezpieczać, a w razie gdyby te metody zawiodły – wyjechać np., na Słowację”.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

To będzie prawdopodobnie najbardziej emocjonalny i wkurwiony post, jaki tu umieściłam. I nie mam zamiaru się powstrzymywać. . Trybunał Konstytucyjny postanowił dziś odebrać kobietom kolejne prawa i zdelegalizować praktycznie aborcję w tym kraju. . To jest moja granica. Granica mojego wkurwienia. Dzień, w którym ktoś za mnie podjął decyzję, że mój syn nie będzie miał rodzeństwa, bo ja świadomie nie zdecyduję się na ciąże. Dzień, w którym mogę tylko być wdzięczna za to, że mam pieniądze i możliwości się zabezpieczać, a w razie gdyby te metody zawiodły – wyjechać np na Słowację. . Chciałabym, żebyście drodze Panie i Panowie od zmuszania kobiet do rodzenia nieuleczalnie chorych dzieci – wypierdalali. Tak się nie chroni życia. I myślę, że gdyby Wasz Bóg istniał i miał Wam coś do powiedzenia, to by Wam wytłumaczył, że nic Wasze starania maja wspólnego z miłością bliźniego i miłosierdziem. #powiedzkomuś #pieklokobiet #piekłokobiet #strajkkobiet #czarnyprotest #aborcja #prawakobiet #prawakobietprawamiczlowieka #prawaczlowieka

Публикация от Olga Pawlikowska (@olga.pawlikowska)

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołał gniew, ale i strach

Wpisy kobiet, które nie zgadzają się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, pokazują, że dotoczy on znacznie większej liczby kobiet i rodzin, a nie tylko około 1000 osób rocznie, które przerywają ciążę z powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu czy nieuleczalnej choroby. To, jaką decyzję podjął TK, będzie mieć wpływ na decyzję wielu kobiet, które zastanawiają się nad tym, czy i kiedy zostać matką albo właśnie starają się o dziecko.

Wyrok Trybunały Konstytucyjnego uderza w kobiety, które decydują się na zajście w ciążę po 35 roku życia, w te, które obawiają się choroby dziecka np. ze względu na historię rodzinną lub swój stan zdrowia, uderza też w te, które nie chcą być mamami i teraz boją się jeszcze bardziej, że mogą zajść w niechcianą ciążę, a płód okaże się uszkodzony. Uderza we wszystkie kobiety, ale także ich rodziny. Czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołuje lęk przed dalszym zaostrzeniem przepisów aborcyjnych, utrudnionym dostępem do badań prenatalnych, a nawet przed tym, że władza zamachnie się także na dostęp do antykoncepcji. Powoduje strach przed niewiedzą o stanie zdrowia własnego dziecka i niemożliwością podjęcia świadomej decyzji. Decyzją TK państwo zabrało wielu ludziom poczucie bezpieczeństwa i sprawczości w kwestii fundamentalnej. A to z pewnością będzie mieć wpływ na decyzje prokreacyjne Polek i Polaków.

Źródło: gazeta.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close