Polska

Dwuletni Szymon z Ćmielowa walczy o życie. Jego serce jest jak sito

Szymon Sternik ma zaledwie dwa lata. Choruje na mnogie VSD. Lekarze mówią, że jego serduszko jest jak sito. Chłopczyk z Ćmielowa w woj. świętokrzyskim pilnie potrzebuje operacji. Problem w tym, że taki zabieg może odbyć się tylko w Genewie, a jego koszt to prawie 750 tys. zł. Wrogiem Szymona jest też czas. Potrzebne pieniądze trzeba zebrać do końca roku. Pomóc Szymonowi można tutaj.



– Wiadomość o chorobie dziecka zwala z nóg. Nagle robi się ciemno przed oczami, ma się ochotę zniknąć, uciec na koniec świata. Potem jednak trzeba się ocknąć i walczyć. Walczyć o życie kogoś najważniejszego – mówią rodzice Szymona.

Wrodzona wada serca

Dramat rozpoczął się, kiedy Szymek był jeszcze w brzuchu. Na USG połówkowym usłyszeli, że ich upragniony synek ma chore serduszko i będzie potrzebował operacji zaraz po porodzie. W tamtej chwili w gabinecie lekarza ich radosny czas oczekiwania na dziecko zamienił się w dni i noce wypełnione po brzegi strachem.

Szymon urodził się 15 maja 2018 r. z wadą serca w postaci zwężenia cieśni aorty i mnogich VSD. Wada znacznie spowolniła jego rozwój, przez co ważył zaledwie 1780 gramów. Musiał być podłączony do specjalnej aparatury do momentu, aż osiągnie 2 kilogramy. Leżał sam, otoczony kablami, z opatrunkami na rączkach i nóżkach. Rodzice nie mogli brać go na ręce. W dodatku mieli przed sobą widmo bardzo poważnej operacji maleńkiego serduszka.

W pierwszych tygodniach życia Szymek przeszedł swoją pierwszą operację na otwartym sercu. – Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie. Mogliśmy w końcu zabrać go do domu – wspominają rodzicie chłopca. – Niestety to był dopiero początek walki o to, by jego serduszko nie zgasło. Po długiej rehabilitacji teraz nadszedł czas na kolejną operację, pełną korektę wady – dodają.

Kosztowna operacja w Genewie szansą na uratowania życia Szymona

Niestety po wnikliwych badaniach, lekarze w Polsce stwierdzili, że ubytki w sercu Szymka są tak liczne i w tak trudno dostępnych miejscach, że nie mogą pomóc. Stwierdzili, że serce dziecka jest podziurawione jak ser szwajcarski. Sytuacja stała się dramatyczna.

– Kolejny raz zderzyliśmy się ze ścianą. Te wiadomości były druzgocące. Na początku naszej drogi, zapewniano nas, że wada jest operacyjna, że da się z tym żyć, a teraz słyszymy, że jednak przerasta to możliwości lekarzy. Zaczęliśmy szukać pomocy za granicą. Obiecaliśmy sobie, że odnajdziemy ratunek, nawet jeśli miałby czekać na końcu świata – mówią najbliżsi Szymka.

W końcu pojawiła się iskierka nadziei. Rodzicie małego mieszkańca Ćmielowa znaleźli klinikę w Genewie, gdzie wybitni specjaliści w dziedzinie kardiochirurgii dali im nadzieję.

– Przeanalizowali wyniki badań Szymka i stwierdzili, że podejmą się operacji. Nasz synek może mieć zdrowe serduszko. Niestety szczęście zaczęło mieszać się z rozpaczą, gdy usłyszeliśmy, że operacja została wyceniona na ponad 700 tys. zł – przyznają.

Pozostawienie Szymka bez operacji, to dla niego wyrok śmierci. Lekarze z Genewy są gotowi zoperować chłopca już w styczniu, a więc do końca tego roku trzeba zapłacić olbrzymią cenę za jego powrót do zdrowia. Dlatego na portalu siempomoga.pl ruszyła zbiórka pieniędzy. Do tej pory wsparło ją już prawie dwa tysiące osób, ale udało się zebrać niespełna 100 tys. zł.

– Jako rodzice zrobimy wszystko, żeby ratować naszego synka, ocalić bicie serduszka, które tak bardzo kochamy. Prosimy, pomóż nam zdążyć z ratunkiem – apelują najbliżsi chłopca.

Źródło: onet.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close