Polska

Polak przewidział tę epidemię. Teraz mówi o drugiej fali, niestety w okolicach wyborów

Wirusolog z Małopolskiego Centrum prof. Krzysztof Pyrć przewidział nadejście epidemii koronawirusa już w 2015 roku! Nie spodziewał się jednak, że zagrożenie będzie miało tak wielką skalę. W rozmowie z Fakt24 naukowiec podkreśla, że w tej chwili najważniejsze jest działanie na poziomie jednostki, czyli to, czy każdy z nas zachowa się odpowiedzialnie. „Wybory? To dla mnie absurd!” – mówi prof. Pyrć.

Jak mówi wirusolog z Małopolskiego Centrum prof. Krzysztof Pyrć, to każdy z nas zdecyduje, jak ta epidemia będzie wyglądać w nadchodzących tygodniach. On i jego współpracownicy przygotowywali na to Polskę od wielu lat.

Przewidział zagrożenie wiele lat temu

W artykule „Ludzkie koronawirusy” opublikowanym w 2015 r. w czasopiśmie „Postępy Nauk Medycznych” prof. Pyrć zauważa, że pierwsze wzmianki o ludzkich koronawirusach pochodzą z lat 60. XX wieku, ale przez lata znajdowały się one na uboczu głównego nurtu badań w wirusologii i medycynie, ponieważ dwa opisane wtedy gatunki wywołują jedynie łagodne przeziębienie. Dopiero początek XXI wieku przyniósł światu epidemię choroby wywołanej przez nieznany wcześniej, wysoce zakaźny gatunek koronawirusa.

– Przyznam, że kompletnie zapomniałem o tej pracy! Ale faktycznie, takiego zagrożenia należało się spodziewać – mówi wirusolog w rozmowie z Fakt24. – Analiza danych historycznych i prosta statystyka wskazywały, że musi do tego dojść. W przypadku koronawirusów średnio raz na dekadę pojawia się nowy wirus, który przenosi się na ludzi ze zwierząt. Pojawiały się w Chinach, na półwyspie Arabskim, a nie znamy jeszcze zagrożenia np. w Afryce. Proszę jednak pamiętać, że koronawirusy to niejedyne wirusy, które są dla nas niebezpieczne. W XXI wieku nawiedził nas już wirus Zachodniego Nilu, SARS, pandemia grypy, potem MERS, ebola, zika, odra, a teraz SARS 2. Także można powiedzieć, że wiedziałem, że coś takiego się wydarzy, ale nie podejrzewałem nawet skali wydarzenia. Nie było oczywiście wiadomo, gdzie pojawi się zagrożenie i kiedy dokładnie to się stanie – podkreśla naukowiec.

Prof. Krzysztof Pyrć wyjaśnia, że nie chodzi o to, że zagrożenie było ignorowane. Wręcz przeciwnie! – Mimo wszystko nasze laboratorium powstało i były dostępne środki na jego funkcjonowanie. Ale faktycznie, zagrożenie związane z chorobami wirusowymi nie istniało w świadomości społecznej. W przyszłości powinniśmy pamiętać o konsekwencjach nieprzygotowania, bo taka sytuacja wcześniej czy później z pewnością się powtórzy – ostrzega nasz rozmówca.

Jaka będzie nasza przyszłość w czasach epidemii koronawirusa?

Jedną wielką niewiadomą jest też określenie kolejnych możliwych zagrożeń. – Trudno jest teraz przewidzieć, kiedy to wszystko się skończy. Być może pomoże pogoda, kiedy temperatura wzrośnie. Trwają intensywne prace nad stworzeniem szczepionki, ale to bardzo czasochłonny proces. Trzeba sprawdzić, czy taki preparat działa i co ważniejsze, czy nie szkodzi. A żeby to sprawdzić, musimy zaszczepić odpowiednio dużą grupę ludzi i poczekać. Nie damy rady tego przyspieszyć, nie możemy celowo zakażać pacjentów, żeby wykazać efekt – wyjaśnia prof. Pyrć.

Wybory jak egzekucja

Co w takim razie czeka nas w najbliższym czasie, w obliczu tak wielkiej niewiadomej? – W tej chwili powinniśmy przede wszystkim myśleć o tym, co robić w przyszłości, bo taka sytuacja z pewnością się powtórzy. Ważne, by być na to odpowiednio przygotowanym – ostrzega lekarz. – Najwięcej możemy zrobić na poziomie jednej osoby i jej odpowiedzialnego zachowania: tego, czy stosuje się do zaleceń – dodaje w rozmowie z Fakt24.

– Myślę, że ograniczenia i dystansowanie się, które są obecnie wprowadzane na całym świecie, są dobrą metodą na spowolnienie rozprzestrzeniania się koronawirusa. A czy są wystarczające? Na ocenę tego przyjdzie czas później – zaznacza profesor dodając, że teraz ważniejsza jest walka z epidemią. – Natomiast wybory teraz to dla mnie kompletny absurd! Nawet jeżeli epidemia zacznie przygasać, to tak duże złamanie zasad może sprawić, że przyjdzie druga fala epidemii, która nas zmiecie – podsumowuje stanowczo ekspert.

Koronawirus w Polsce i na świecie

Liczba zakażonych i przypadków śmiertelnych na świecie rośnie w ekspresowym tempie. Koronawirus dotarł również do Polski. Władze ogłosiły stan epidemii, gdyż dynamika rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 (taka jest fachowa nazwa koronawirusa) drastycznie się wzmogła.

Granice są zamknięte, szkoły także. Instytucje zawiązane z kulturą i rozrywką nie działają, zabroniono jakichkolwiek uroczystości religijnych powyżej 5 osób, biura masowo organizują dla pracowników możliwość pracy zdalnej, a ulice polskich miast, nawet w godzinach szczytu są niemal puste z powodu zakazu wychodzenia z domów. Działalność dużych galerii handlowych ograniczono do sklepów spożywczych i aptek – te mają działać w niezakłócony sposób.

1

Polak przewidział tę epidemię. Teraz mówi o drugiej fali, niestety w okolicach wyborów
Teraz ostrzega, że dalszy rozwój sytuacji zależy wyłącznie od nas

2

Polak przewidział tę epidemię. Teraz mówi o drugiej fali, niestety w okolicach wyborów
Krytykuje pomysł wyborów w maju – możemy spowodować w ten sposób drugą falę epidemii

Źródło: fakt.pl

Powiązane artykuły

Back to top button
Close